Co by było gdyby żaby nie było
Witam wszystkich sandaczomaników.
Jestem wykształconym ichtiologiem, który od 4 lat dołączył do grona wielbicieli sandaczy. Obecnie bardzo szczegółowego badam wpływ czynników atmosferycznych na intensywność żerowania lucioperków, ale o tym innym razem.
Tymczasem chciałbym pochwalić się odkryciem przynęty, która już drugi sezon triumfuje a wędkarze jeszcze nie ufają w jej efekty.
Okres :
Żabą zaczynam rzucać już w czerwcu. Zakładam ją wówczas na 3 gramową główkę i w czasie flauty sprawdzam reakcję zmęczonych jeszcze ryb. Pozwalam wówczas żabie bardzo wolno opadać.
Jeśli biorą - to większe sztuki. Jednakże w tym okresie robię to dla samego sprawdzania, które akurat
w 2010 odnosiło zaskakujące w stosunku do poprzednich lat efekty. Uznaje to za wyjątkowy pod względem pogody sezon, więc nie jest to wyrocznia, że żaba będzie na początku sezonu przynętą nr 1. Zaraz po kilku tygodniach sprawdzania efektywności żaby robię jej przerwę.
Maksymalne możliwości tej przynęty zaczynam uzyskiwać w połowie sierpnia.

Zwłaszcza w sezonie 2009 oraz 2010. Podkreśliłbym w tym miejscu głównie sezon 2010, podczas którego od sierpnia do końca września większość sandaczowców nie była zadowolona z wyników, porównując je do zeszłego sezonu w tym samym okresie. Mnie osobiście żaba uratowała sezon, który zaczynał się w kratkę.
Właśnie od połowy sierpnia „Turbo frog” jest naprawdę super. Dzieje się tak dlatego, że większość gatunków naszych żab (żaba jeziorowa, żaba śmieszka, żaba moczarowa) jest w najlepszej kondycji po swoim tarle i zaczynają intensywne żerowanie. W tym okresie oddalają się już znacznie od brzegu i dlatego sandacze instynktownie zaczynają ich szukać.
Miejsce:
Wszystkie spady wysp.
Wszystkie twarde spady zaczynające się od brzegu.
Podwodne górki zaczynające się od 1,8m do 4,6, jak również twarde blaty między wymienionymi górkami.
Stoki odległych nawet o 300 metrów od brzegu podwodnych górek.
Gramatura:
Jak już wspomniałem na początku sezonu używam przesadnie główki od 3 do 10 gram.
Od połowy sierpnia na super frog zakładam od 17 do 22 gram, nawet jeżeli sandacz ma 1 sekundę na trafienie w nią (mowa tu o płytkich miejscach – około 2 metrów).
Ciężka główka powoduje że z naszej brzydkiej żaby robi się przynęta o efektach koguta. Jej koniczyny podczas uderzenia o dno rozkładają się na boki z dużym impetem, powodując duże wibracje.
Sandacz jest wówczas zainteresowany zarówno samym uderzeniem jak i wyjątkowo dziwnym zachowaniem koniczyn żaby.
Sposób:
1. Głównie z standardowego opadu (z płytkiej na głęboką wodę). Bez podbijania (start żaby ma być naturalnym startem. Żaby w wodzie nie skaczą).
2. Odwrotnie. Czyli kotwiczymy się na szczycie i z uniesiona szczytówką pod kątem 45 stopni kręcimy korbką w ilości od 3 do 3 pełnych obrotów (w zależności od głębokości).
Sandaczowi wystarczy maksymalnie do 2 sekund aby zaatakować żabę.
Gatunki:
Sandacz, szczupak, okoń (nawet od 25 cm).
Mam nadzieję, że mój artykuł pomoże sandaczomaniakom poprawić efekty a żaba zaskoczy swoją skutecznością. Proszę także innych wędkarzy o podzielenie się swoimi spostrzeżeniami na temat przynęt. Za używaniem żaby jest wiele argumentów. Od takich, że mało kto wie o jej istnieniu i nie łowi się na nią tak często, jak na standardowe kopyto. Po takie, że jak spływam z jeziora to miejscowi uważają, że celowo zakładam żabę na spłynięcie do bazy, aby nie chwalić się na jakie przynęty naprawdę brały. Śmiechu oraz emocji podczas łowienia tą specyficzną przynętą jest co nie miara.

Mnie osobiście żaba ratuje każdy kiepski dzień, zwłaszcza w tym sezonie, dlatego śmiało mogę stwierdzić: co by było gdyby żaby nie było.
Sebastian Staśkiewicz
Poznań