Czytelnia

« lista wpisów
Plusk Jankesa na rzece Ebro

Plusk Jankesa na rzece Ebro


  Czytając bardzo dużo artykułów wędkarskich na temat łowienia sumów zawsze ciekawią nas miejscówki i przynęty jakimi posługują się wędkarze.
Zawsze tez zwracamy szczególna uwagę na informacje zawarte w necie i w opowiadaniach doświadczonych wędkarzy . Nie możemy powiedzieć ze te wszystkie informacje nie były dla nas bardzo przydatne ale praktyka okazała się zupełnie czymś innym.
Polowanie na suma z bardzo ciężkim zestawem zakończonym żywym lub martwym karpiem i dziesiątki godzin spędzonych na brzegu w oczekiwaniu na upragnione branie, to nie to samo co spinningowa metoda jego połowu. Łowiąc na setki przynęt w tym gum ,blach i woblerów zawsze przyświecał nam jeden cel SUM przez duże S i ciągle szukaliśmy tej najlepszej przynęty .

Ciągle zadawane pytania to - gdzie ? kiedy ? i na co ?

Gdzie?
Bardzo prosta odpowiedz rzeka Ebro czyli „ Sumowe El Dorado” .(Przepraszamy z góry wszystkich czytelników , lecz nie możemy ujawnić naszych miejscówek a poza tym artykuł ma być poświęcony przynęcie a nie kartografii rzeki Ebro .)
Kiedy?
Wczesna wiosna na Ebro to dobry okres do połowu sumów , brania są bardzo rzadkie lecz wyniki mogą być bardzo imponujące .Większość sumów złowiona przez nas w tym okresie wynosiła od 190 do 240 cm . Natomiast późna wiosna jest bardzo dobrym okres w którym znacznie podnosi się poziom rzeki a karpie y inne ryby podążają na tarło. Wtedy to lokalizacja sumów nie jest bardzo trudna
Musimy tylko poszukać miejsc gdzie inne ryby odbywają gody , i już wiemy ze gdzieś obok musi czaić się sum.
Osobiście nie odmówimy dokładnego obrzucenia pięknych trawiastych rozlewisk których głębokość czasem nie przekracza nawet 50cm , oraz gęsto zarośniętych brzegów rzeki .
Na co ?
Używaliśmy setki przynęt: blach, woblerów i mnóstwo przynęt miękkich i te ostatnie właśnie znalazły największe uznanie w gronie naszego Teamu.
Około piętnastu lat poszukiwaliśmy odpowiedniej przynęty miękkiej ,testowaliśmy setki ripperów i twisterów niektóre z nich okazywały się bardzo skuteczne lecz ciągle brakowało im cos jeszcze.
Aż w końcu się stało, otrzymaliśmy ta upragniona przynętę a był nia 4 i 6 calowy Ripper Jankes.
Piękny ripper o smuklej sylwetce ,bardzo miękki i z bardzo interesującym kopytem. Te wszystkie cechy na pierwszy rzut oka wydawały się interesujące do bardzo efektywnego uderzenia o wodę .
Warto wiedzieć !
(Powinniśmy wiedzieć ze wibracje wytwarzane przez przynętę która prowadzimy nie sa
100% faktorem podczas łowienia sumów metodą spinningową (nie trolingową) . W naszym przypadku 70% ataków suma na przynętę odbywało się po tak zwanym „plusku” czyli uderzeniu przynęty o wodę.
Nie myślcie ze uderzenie cegły o wodę to tez dobry sposób ,oczywiście nie chcemy podważać opinii innych wędkarzy ,dlatego tez umieściliśmy podtytuł na czym opieramy ten artykuł.)

 Postanowiliśmy wiec przetestować rippera Jankesa.
Pierwsze poranne promienie słońca i bezwietrzna pogoda były jednym z dobrych faktorów, które były nam bardzo potrzebne w tym dniu. Nie było na co czekać, odpaliliśmy silniki i popłynęliśmy na nasze miejscówki „pewniaki” oddalone tylko o 40 km od miejsca wodowania lodzi . Już po pierwszych rzutach można było nie tylko zauważyć , ale tez usłyszeć bardzo energiczny „plusk”, piękne ruchy przynęty w wodzie na bardzo wolnym prowadzeniu , to było to na co czekaliśmy od tak dawna.
W pierwszej kolejności postanowiliśmy obrzucić piękne rozlewisko utworzone przez podniesiony stan wody . Bardzo duże rozlewisko , lecz nie zbyt głębokie „nigdy nic nie wiadomo co może się tam czaić” po wykonaniu kilka dziesięciu rzutów pierwsze delikatne branie i pierwszy sum , bardzo słaba walka nie wróżyła o zbyt wielkim okazie i to okazało się prawdą , miał około 70cm (przynęta Ripper Jankes 4¨ kolor 056).
Nie myśleliśmy o zmianie miejsca , około południa zaczęły wpływać pierwsze karpie by odbywać swe rybie gody. Po około piętnastu minutach było ich już setki ,widowisko nie z tej ziemi. Wiedzieliśmy ze w niedługim czasie powinien pokazać się miedzy nimi jakiś sum , nie czekaliśmy długo kiedy pojawiły się pierwsze grzbiety sumów w okolicach tarła. Kilka następnych rzutów ,kilka „pluśnięć” Jankesa i zaczęła się „wędkarska jazda bez trzymanki” branie słabe, lecz mocne szarpniecie i bardzo szybki odjazd to było to, bardzo ciężka walka w nurcie rzeki trwała około 40 minut a wynikiem okazał się sum o długości 1,90 m (przynęta Ripper Jankes 6¨ kolor 002).

Po tym braniu miejscówka spustoszała , po prostu jakby nie było tam żadnych ryb.
Chcąc nie chcąc musieliśmy opuścić to miejsce, udaliśmy się w górę rzeki, by podczas swobodnego spływu z nurtem muc biczować wodę .Podczas biczowania pięciu kilometrów wody mieliśmy jeszcze kilka nie wykorzystanych brań i jedno spięcie pięknego ( o ile nam się tak wydaje ) okazu. Śmiało możemy powiedzieć ze test przebiegł pomyślnie , gdyż jak na jeden dzień Ripper Jankes nieźle narozrabiał.
A co pokazał dnia następnego , napiszemy w najbliższym czasie…


Autor: Tomasz Stanisław Torba
Fotos Team Spinninglocura / Team Relax España